"Dziady III" - Adam Mickiewicz

  • Rodzaj: streszczenie
  • Data dodania: 2011-10-18
  • Wyświetleń: 471
  • Oceń pracę:
  • Ocena użytkowników: 0

W klasztorze bazylianów, zamienionym przez Rosjan na więzienie, w jednej z cel śpi więzień. Nad jego głową toczy się walka dobrych i złych mocy, której stawką jest dusza. W tym czasie bohater przechodzi metamorfozę. Umiera Gustaw, rodzi się Konrad.
Następnego dnia przed północą więźniowie zbierają się w celi Konrada, by celebrować wigilię. Mają na to tajemną zgodę Kaprala, dawnego legionisty, siłą wcielonego do rosyjskiego wojska.
W rozmowach dominują tematy więzienne, rozmawiają o tym, że są bezprawnie więzieni, bici podczas przesłuchań, morzeni głodem. Jan Sobolewski opowiada, że prowadzony na przesłuchanie widział młodych skazańców prowadzonych do wywózki na Sybir. Było wśród nich dziesięcioletnie dziecko, które ledwo mogło udźwignąć kajdany i miało nogi poobdzierane do krwi przez łańcuch. Wśród wywożonych byli też przyjaciele - Janczewski, dumny mimo zaznanych cierpień i Wasilewski, który nie mógł iść o własnych siłach, padł i leżał krzyżem.
Z czasem do więźniów dołącza kapral, który opowiada o historię o tym, jak karczmarz z miasteczka Lamego wymordował francuskich żołnierzy, którzy wcześniej bluźnili przeciw Matce Boskiej. Jago, Polaka, który stanął w obronie Jej imienia, oszczędził.
Więźniowie śpiewają również piosenki, zwykle o losie więźniów. Jednak Konrad śpiewa pieśń o zemście na wrogach. Zgodnie z refrenem ma się ona odbyć z Bogiem, lub nawet wbrew jego woli. Lwowicz zarzuca mu, że to pieśń pogańska, kapral, że szatańska. Konrad zaczyna wieszczyć, wznosi się pomiędzy proroków, by zobaczyć przyszłość z lotu ptaka. Z wysokości dostrzega jednak innego ptaka, który wszystko zasłania.
Sygnał zmiany warty sprawia, że więźniowie rozchodzą się do swoich cel.
Konrad pozostaje sam, po długim milczeniu rozpoczyna się jego monolog - Wielka Improwizacja. Jako poeta czuje się samotny i niezrozumiany przez ludzi. Zaczyna więc rozmowę z Bogiem i naturą, godnymi by wysłuchać jego pieśni. Jako poeta jest w stanie dotknąć gwiazd, czuje się nieśmiertelny, depcze mędrców i poetów wielbionych w świecie. Wie, że tej nocy jego siła osiągnie apogeum. Konrad czuje się niczym równy Bogu, mając moc kreowania światów, szuka sposobu na zyskanie należnej mu władzy nad ludzkimi duszami. Po chwili ciszy zarzuca Bogu, że ten nie chce nawiązać dialogu, zbywając go milczeniem. Twierdzi, że mylą się ci, którzy nazywają Go miłością, według niego Bóg jest mądrością, którego poznaje się poprzez wiedzę, nie wiarę. Gdy w końcu Konrad zaczyna stawiać Bogu pytania, pojawiają się znów głosy, walczące o jego duszę.
Tymczasem on decyduje się wyzwać Boga na pojedynek, walkę na serca. Stawia wiele problemów etycznych, z których można wnioskować, że boże miłosierdzie jest fikcja. Coraz gorliwiej wzywa Boga by się odezwał, w końcu jednak gdy ma powiedzieć, nie jest on wcale ojcem świata a carem, nie kończy zdania i upada. Jego kwestię dopowiada Szatan.
W celi Konrada pojawia się ksiądz Piotr w towarzystwie kaprala i jednego z więźniów. Widząc stan gospodarza, ksiądz zaczyna się za niego modlić. Kiedy bernardyn zostaje sam na sam z Konradem, ten zrywa się z łóżka, krzycząc, że widział skatowanego w czasie przesłuchania Rollinsona, któremu chciałby dać to, czego nie dał mu Bóg. Potrafi jednak wskazać mu tylko drogę do śmierci.
Ksiądz Piotr rozpoznaje demona, który opętał więźnia i zaczyna się modlić, z czego diabeł się naśmiewa. Doświadczony egzorcysta radzi sobie jednak w końcu, przepędzając demona. Gdy Konrad się budzi jest zdziwiony, że jemu, który gardził ludźmi i aniołami, pomógł człowiek. Ksiądz poleca mu prosić Boga o pokutę, ponieważ obraził Jego majestat. Więzień pada krzyżem i błaga o wyznaczenie kary. Tymczasem w pobliskim kościele słychać pierwszą bożonarodzeniową pieśń. W celi, nad głowami ludzi rozgrywa się sąd, w którym Archanioły bronią duszy Konrada, prosząc Stwórcę, by wybaczył poecie.
W kolejnej scenie następuje seria widzeń. Ewie, mieszkającej niedaleko Lwowa pokazała się Matka Boska, która dała Jezusowi kwiaty, a on obsypał nimi Ewę. Ksiądz Piotr w trakcie modlitwy widzi kibitki jadące na Syberię, wśród więźniów jest mesjasz, mający zbawić Polskę, którego imię jest czterdzieści i cztery. W widzeniu księdza Piotra Polacy niosą krzyż i umierają opłakiwanie prze ich matkę, Wolność. Jednak tak jak Chrystus i oni mają zmartwychwstać. Z kolei Senator Nowosilcow śni koszmary, w których porzucają go wszyscy, o których szacunek zabiegał, a dusza jego rozdzierana jest przez diabły.
Następnie akcja dramatu przenosi się do salonu warszawskiego. Goście dzielą się na dwie grupy - młodzi patrioci stoją przy drzwiach, zaś przy stolikach wielbiciele Senatora Nowosilcowa prześcigają się w komplementowaniu go i umniejszaniu znaczenia polskiej kultury. Jednak na prośbę jednej z dam, zebrani wysłuchują opowieści o Cichowskim, który zniknął przed laty. Uznano że się utopił, podczas gdy był aresztowany, torturowany, lecz mimo że się nad nim znęcano, nie wydał przyjaciół. Kiedy go wypuszczono, okazało się że całkiem stracił pamięć.
Omawiając opowiedzianą historię ludzie siedzący przy stolikach zgodnie stwierdzili, że jest ona zbyt realistyczna i podobnie jak reszta polskiej literatury, mierna, nie dorastająca do pięt twórczości autorów francuskich. Z kolei stojący przy drzwiach patrioci byli oburzeni takim spojrzeniem na historię, uważali je za upadek moralności.
Na balu u Senatora podczas gry w karty Nowosilcow, Pelikan, Doktor i Bajkow rozmawiają o sprawie więźnia Rollisona, który ciężko zachorował na skutek pobicia podczas przesłuchania. W tym czasie na sali pojawia się ślepa staruszka, matka chłopca i żąda widzenia z synem i sprowadzenia do niego księdza. Senator, dla zabawy, udał, że nie wie o kim kobieta mówi, ale obiecał zapoznać się ze sprawą. Pani Rollison dziękuje mu, nazywając go dobrym człowiekiem. Po jej wyjściu Nowosilcow rozkazuje spełnić żądania. Doktor sugeruje jednak, by otworzyć okno w celi, co da szansę więźniowi na popełnienie samobójstwa.
Przed wpuszczeniem do celi Rollisona Senator chce przesłuchać księdza Piotra. Doktor i Bajkow pomagają, bijąc bernardyna. Ten jednak nie mówi sąd wie o tym co dzieje się w więziennych murach, przepowiada jednak szybki zgon obu swych katów.
Tymczasem bal u Senatora trwa dalej, toczą się rozmowy na tematy obyczajowe i polityczne. Środowisko patriotów rozważa samach na Nowosilcowa, zastanawiając się nad jego ewentualnymi skutkami. Zabawę przerywa krzyk pani Rollison, która żąda by ją wpuszczono, ponieważ jej syn został wyrzucony z okna celi. Ksiądz Piotr uspokaja ją, mówiąc że jej syn jeszcze żyje. Tymczasem zostaje przyniesiona wiadomość o śmierci Doktora, który został rażony piorunem. Senator każe bernardynowi odejść, zapowiadając, że każe go obić jeśli jeszcze raz go zobaczy. Wychodząc ksiądz spotyka Konrada, prowadzonego na przesłuchanie, Więzień dziękuje mu za pomoc. Ksiądz przepowiada mu długie życie i wyjazd za granicę.
Kolejna scena rozgrywa się w noc Dziadów na cmentarzu. Guślarz rozmawia z Kobietą, tematem ich rozmowy jest niemy duch, który pokazał się na jej weselu. Pojawia się wreszcie orszak wozów, na jednym z nich jedzie ukochany Kobiety, to Konrad, Guślarz mówi o nim bowiem, że zmienił zimie, rana na piersi sugeruje że przeżył nieszczęśliwą miłość, zaś ślad na czole to "pamiątka" po utarczce z Bogiem podczas Wielkiej Improwizacji. Ten orszak, to najprawdopodobniej zesłańcy, wiezieni na Syberię.
Dramat zamyka "Ustęp", czyli rodzaj poetyckiego posłowia, podzielonego na siedem części. W pierwszej, zatytułowanej "Droga do Rosji" pokazane są kibitki wiozące skazańców na północ. Drugi, "Przedmieścia stolicy", opisuje widziane z daleka piękne pałace, zbudowane rękoma skazańców, za zrabowane pieniądze. "Petersburg" wspomina o historii carskiej stolicy, zbudowanej na rozkaz Piotra I. Ludzie podziwiają przejazd cara i jego dworu. Wśród gapiów jest też Pielgrzym, który obserwuje człowieka rozdającego jałmużnę biedakom. Część czwarta, "Pomnik Piotra Wielkiego", to opis pomnika cara, wzorowanego na posągu Marka Aureliusza w Rzymie. "Przegląd wojska" przedstawia sytuację wizytacji wojsk przez cara, po której pozostają martwi i ranni stratowani żołnierze. Część "Dzień przed powodzią petersburską 1824. Oleszkiewicz" to scena, w której młodzi podróżni nad Newą człowieka, który mierzy głębokość. Rozpoznają w nim polskiego malarza Oleszkiewicza, który podobno rozmawia z duchami. Pielgrzym idzie jego śladem i słyszy, jak przepowiada on powódź, która ma ukarać cara za to, że z dobrego człowieka zmienił się w tyrana. Ostatnia część, to wiersz "Do Przyjaciół Moskali", w którym poeta wspomina młodych Rosjan, którzy ugięli się pod carskim batem lub zostali skazani na ciężkie roboty a nawet śmierć. Ma nadzieję, że i oni doświadczą kiedyś wolności.