Warszawa, rok 1878.
Dzięki rozmowie grupy mężczyzna w jadłodajni, plotkujących o Stanisławie Wokulskim, poznajemy jego życiorys. Wiadomo, że za młodu był subiektem u Hopfera, podjął studia w Szkole
Głównej, lecz zmuszony był je przerwać, gdyż zesłano go na Syberię za udział w powstaniu. Po powrocie ożenił się z bogatą wdową, Małgorzatą Mincel, która wkrótce zmarła. Odziedziczył sklep, a później wyjechał, by dorobić się na wojnie rosyjsko-tureckiej. Interesów Wokulskiego pilnuje w tym czasie jego stary przyjaciel, subiekt Ignacy Rzecki. Fragmenty z jego pamiętnika opowiadają o dzieciństwie i młodości, które jako sierota spędził przyuczając się do wykonywanego zawodu w sklepie starego Jana Mincla, teścia wspomnianej już wdowy. Sam Wokulski pojawią się u Rzeckiego, informując przyjaciela, że kilkakrotnie pomnożył majątek. Nie interesuje go sprawozdanie starego subiekta dotyczące sklepu, ale informacje o Łęckich i ich stanie finansów.
Izabelę i Tomasza Łęckich poznajemy jako osoby żyjące nieco ponad stan. Wywodzą się ze szlachty, nie wypada im więc żyć poniżej pewnego poziomu, ale stan ich finansów jest w
rzeczywistości katastrofalny. Zapewne jest to powodem odsunięcia się od nich części znajomych. Izabela, która odrzucała wcześniej wszystkich zalotników, nie ma teraz tak wielu kandydatów.
Łęccy sprzedają zastawę, jak się wkrótce okazuje kupił ją Wokulski, człowiek który podobno wcześniej wykupił wszystkie weksle Tomasza Łęckiego. Izabela dowiaduje się, jej ojciec chce zacząć robić z Wokulskim interesy i uświadamia sobie, że Stanisław może chcieć ją zdobyć. Ciekawość każe jej iść do sklepu Wokulskiego, by zobaczyć tego człowieka. Kiedy przychodzi Wokulski obserwując jej zachowanie dochodzi do wniosku, że jego zakochanie musiało być pomyłką.
W Wielką Środę podczas spaceru Wokulski trafia do dzielnicy biedoty, gdzie obserwuje niedolę ludzi i spotyka Wysockiego, któremu pomaga, Wraca do sklepu, gdzie spotykają się przypadkiem hrabia i hrabina Krzeszowscy, unikający się nawzajem i marzący o rozwodzie. Obserwując pracę swoich subiektów, Wokulski postanawia zwolnić Mraczewskiego. Już na drugi dzień jego miejsce zajmuje budzący sympatię Zięba.
W Wielką Sobotę Wokulski spotyka Izabelę w kościele. Panna Łęcka, wraz z hrabiną, zbiera datki na ubogich, Stanisław rzuca więc na tace 200 rubli i nawiązuje z paniami konwersacje. Zostaje jeszcze chwilę później, obserwując Izabelę. Spotyka również młoda prostytutkę, której oferuje pomoc w zmianie sposobu życia.
Na niedzielnym przyjęciu wielkanocnym u hrabiny Wokulski spotyka wiele znamienitych osób, które się nim interesują. Rozmawia dłuższy czas najpierw z Izabela, potem z prezesową Zasławską. Wreszcie wychodzi, zmęczony atmosfera.
Z kolejnego fragmentu "Pamiętnika starego subiekta" dowiadujemy się, że wraz z przyjacielem, Augustem Katzem udał się on w 1849 roku na Węgry, by wspomóc powstanie przeciw Austrii. Po klęsce powstania Katz nie wytrzymał napięcia i popełnił samobójstwo. Rzeckiemu udało się uciec do Warszawy.
Wokulski kupuje nowy sklep, przenosi do niego swój interes, zatrudniając jeszcze dodatkowych pracowników, wśród nich młodego Szlangbauma. Świetnie prosperujący kupiec zostaje zaproszony przez księcia na spotkanie z innymi kupcami, szlachtą i magnaterią. Prezentuje tam projekt handlu tkaninami i poznaje Juliana Ochockiego.
Pani Melitom, która informuje go na bieżąco o poczynaniach Łęckich, informuje Stanisława, że Łęccy sprzedają kamienicę. Adwokat Wolskiego ma ją kupić. Na dodatek na prośbę Stanisława stary Szlengbaum ma wywindować cenę w licytacji. Wokulski kupuje też piękną klacz wyścigową, która wygrywa w najbliższej gonitwie. Sprzedaje ją, a pieniądze z nagrody przekazuje hrabinie i pannie Łęckiej na cele społeczne.
W międzyczasie dochodzi do pojedynku miedzy Stanisławem a baronem, w którym Wokulski strzela w pistolet przeciwnika. Broń uderza szlachcica w twarz, kalecząc go. Mimo że Izabela
patrzy na Wokulskiego przychylniej, zostaje on zaproszony na obiad. Na obiedzie dominują rozmowy o interesach, później, na osobności, Łęccy zapraszają swojego gościa do składania częstszych wizyt. Proponują również wspólny wyjazd do Paryża.
Rzecki, mimo że wierzy w mądrość Stanisława, zaczyna z coraz większymi obawami przyglądać się działaniom, które podejmuje on by zbliżyć się do panny Łęckiej.
Kiedy w sklepie pojawili się Mraczewski i Suzin, namawiają Stanisława na wspólny interes, który mają ubić w Paryżu, jednak ten początkowo odmawia.
Stanisław pomaga ludziom, którzy znajdują się w jego otoczeniu. Opłaca również klakierów, którzy mają oklaskiwać włoskiego gwiazdora Rossiego, występującego w Warszawie. To ulubieniec panny Izabeli. Tymczasem Szlangbaum, w imieniu Wokulskiego, kupuje kamienice Łęckich za 90 tysięcy rubli.
W swoim pamiętniku Rzecki pisze o wyjeździe Stacha do Paryża, wspomina też jak się poznali. Miało to miejsce w lokalu Hopfera. Wbrew woli ojca Wokulski poświęcał wówczas wiele czasu na studia. Pan Ignacy pisze też o tym jak jego przyjaciel wdał się w działalność konspiracyjną i został zesłany do Irkucka. Dowiadujemy się o jego małżeństwie, oraz o tym jak pół roku po śmierci żony poszedł do teatru i wrócił odmieniony. To wtedy zdecydował się zrobić wielkie pieniądze na wojnie i wrócić z fortuną.
Pod nieobecność Stacha Rzecki udaje się by zainkasować należności za czynsz. Poznaje tam rządcę kamienicy, Wirskiego, z którym wspominają lata spędzone na wojaczce za granica. Zbierając pieniądze od lokatorów Rzecki wzrusza się trudną sytuacją pani Stawskiej, której obniża czynsz.
W Paryżu Wokulski spotyka się jednak z Suzinem, któremu ma służyć za tłumacza. Korzystając z wolnego czasu zwiedza miasto. Przy okazji coraz częściej myśli o tym że panna Izabela nie jest warta jego starań, a to jego pieniądze, a nie od są potrzebne ludziom jej pokroju.
Stanisław poznaje profesora Geista, wynalazce metalu lżejszego od powietrza i szkła mającego właściwości takie jak żelazo. Zastanawia się nawet, czy nie porzucić swoich mrzonek o nie poświęcić nauce. Jednak list od prezesowej Zasławskiej sprawia, że postanawia natychmiast wracać do Polski. Na zaproszenie prezesowej, udaje się do Zasławia, licząc tylko na spotkanie z Izabelą. Na miejscu oddaje się błahym rozrywkom i jest adorowany przez pannę Felicję Janowską i młoda wdowę Wąsowską, jednak bez rezultatu. Mimo ze Wokulski dzięki swym obserwacjom ma coraz gorszy obraz polskiej arystokracji, przyjazd Izabeli i rozmowa z nią budzą w nim nadzieje.
Pamiętnik starego subiekta pcha akcję do nowego, 1879 roku. Baronowa Krzeszowska nie przestaje oczerniać przed wszystkimi pani Stawskiej, oskarżając ją o romanse z kolejnymi adoratorami. Udaje jej się w końcu odkupić kamienicę od Wokulskiego za 100 tysięcy rubli, zaczyna więc wprowadzać swoje porządki. Sądzi się ze studentami, a panią Stawską oskarża o kradzież lalki, sąd jednak uniewinnia oskarżoną. Obserwujący całą sprawę Rzecki uważa, że najlepiej byłoby ożenić Stacha ze Stawską.
Kierując się zimną kalkulacją Izabela dopuszcza Wokulskiego do grona swoich bliskich przyjaciół, sugerując mu nawet szanse w staraniach o jej rękę. Stanisław widzi jej grę, jednak za każdym razem ulega jej delikatnym knowaniom.
Tymczasem dzięki jego pomocy udaje się odnaleźć w Algierze ślady zaginionego męża pani Stawskiej.
Wokulski jedzie z Łęckimi i panem Starskim do Krakowa. W drodze jest świadkiem poniżającej go rozmowy, prowadzonej po angielsku, w której flirt między Starskim a panną Łecką posuwa się o wiele za daleko. Pod pozorem otrzymania ważnego telegramu Wokulski wysiada z pociągu. Chce popełnić samobójstwo, lecz ratuje go kolejarz Wysocki.
Z kolejnych kart pamiętnika Rzeckiego dowiadujemy się, że w sklepie coraz bardziej rządzi się młody Szlangbaum, który odkupił interes od Wokulskiego. Rzecki marzy o wakacjach, chciałby jechać na Węgry, bierze więc urlop, ale żal mu opuszczać Warszawę.
Po powrocie do kraju Wokulski pogrąża się w apatii. Napływające z Paryża informacje będące dowodem śmierci pana Stawskiego nie napawają go również optymizmem. Zrywa również spółkę, którą założył z księciem i przedstawicielami magnaterii, mówiąc wprost co o nich myśli.
Energii dostarcza mu dopiero zakup precyzyjnej wagi i badania naukowe, które podjął. Częsciej zaczął pojawiać się też na mieście, gdzie spotkał panią Wąsowską. Uważała ona, że niewłaściwie potraktował Izabelę, jednak przejrzał jej grę, gdy okazało się, że przypadkiem ma przy sobie list od Łęckiej.
Gdy Rzecki zaczął znów proponować Wokulskiemu związek z panią Stawską, Stanisław odpowiedział mu tylko, że planuje wyjazd do Moskwy. Uregulował swoje sprawy i po kilku dniach rzeczywiście zniknął, sprzedając swój majątek Szlangbaumowi.
„Pamiętnik starego subiekta” dopowiada nam dalszy ciąg historii. Stach pojechał do Moskwy robić interesy z Suzinem, zaś pani Stawska przyjęła oświadczyny pana Marczewskiego.
W nowym sklepie Szlangbauma Rzecki nie widział dla siebie miejsca. Dowiadujemy się też o śmierci Tomasza Łęckiego, oraz plotkach dotyczących miejsca pobytu Wokulskiego. Kiedy jednak okazuje się, że widziano go jak kupował proch w Zasławiu, a potem doszło do wybuchu na zamku, doktor Szuman postawił tezę o śmierci Wokulskiego. Z testamentu wynikało, że swoimi dobrami obdzielił on wiele bliskich mu osób, między innymi Rzeckiego, Ochockiego i panią Stawską.
Jedną z ostatnich informacji jest plotka o tym, jakoby Izabela Łęcka planowała pójść do klasztoru.